Za nami dni pełne energii, rytmu i barw, których nie powstydziłby się żaden karnawał na świecie. Międzynarodowy Festiwal Folklorystyczny West Pomerania dobiegł końca, zostawiając nas z mnóstwem wspomnień i nowymi przyjaźniami, które przekroczyły granice oceanów.
Przez ostatnie dni nasze regiony stały się prawdziwym centrum międzykontynentalnej wymiany energii. Od bałtyckich wiatrów po gorące rytmy afrykańskiej dżungli i meksykańskich płaskowyżów – West Pomerania po raz kolejny udowodniła, że muzyka i taniec to jedyny uniwersalny język świata.
Wielka podróż przez region
Festiwal nie zamknął się w murach jednego amfiteatru. Artyści ruszyli w trasę, by spotkać się z mieszkańcami wielu zakątków regionu. Widowiskowe korowody i koncerty rozgrzały sceny m.in. w: Reczu, Choszcznie, Bierzwniku, Barwicach, Bobolicach,Drawsku Pomorskim, Złocieńcu, Świdwinie, Połczynie-Zdroju i Białym Borze.
Każde z tych miast przyjęło artystów z otwartymi ramionami, udowadniając, że zachodniopomorska gościnność to nasza marka eksportowa!
Od Meksyku po Gwineę: Gwiazdy tej edycji
Tegoroczna obsada festiwalu była absolutnie wyjątkowa. Na naszych scenach zagościły dwie potężne, choć skrajnie różne energie. Meksykański temperament z grupą Aztlán: artyści z Meksyku oczarowali publiczność nie tylko feerią barw swoich strojów, ale przede wszystkim precyzją i dumą, z jaką prezentowali tradycje swojego kraju. Ich występy były jak żywy obraz Fridy Kahlo – pełne pasji, słońca i radości. A MARIACI! Trudno znaleźć słowa, by oddać ich kunszt i wyczuwalną od pierwszego dźwięku ogromną miłość do muzyki. Rytm serca z Gwinei w wykonaniu Groupe Djely Guinet et ses Enfants z charyzmatyczną Fatoumatą Kouyate zachwycał. Pełne pasji pieśni traktujące najczęściej o losie afrykańskich kobiet pozostały w pamięci. Podobnie jak niepowtarzalny dźwięk afrykańskich instrumentów: balafonów, dżamb, dum-dumu i wielu innych. Jeśli ktoś myślał, że wie, czym jest dynamika w tańcu, goście z Gwinei szybko zweryfikowali te poglądy. Niespożyta energia, hipnotyzujące bębny i akrobatyczna wręcz sprawność sprawiły, że publiczność nie potrafiła ustać w miejscu.
Coś więcej niż taniec
West Pomerania to nie tylko występy na scenie. To setki godzin rozmów w kuluarach, warsztaty, podczas których lokalne zespoły uczyły się kroków z drugiego końca świata, oraz wspólne posiłki, gdzie pierogi spotykały się z egzotycznymi smakami.
„Ten festiwal to dowód na to, że różnorodność nas nie dzieli, a niesamowicie wzbogaca. Widok mieszkańców naszych miast tańczących wspólnie z artystami z Gwinei czy Meksyku to najlepsze podsumowanie tej imprezy” – mówią organizatorzy.
Szymon Szymankiewicz to artysta, który wyróżnia się odwagą. Oczywiście nie tylko, ale to właśnie rzadka – niestety – cecha, by szczerze mówić co się myśli,
Zespół Pieśni i Tańca Politechniki Warszawskiej obchodzi w tym roku 75-lecie istnienia. Jubileusz zespołu zbiega się z innym, jeszcze bardziej okazałym. Warszawska uczelnia, która mocno